Perfumy na Walentynki - Blog Opinie Perfumy - Blog o niezwykłych perfumach
valentines-day

Perfumy na Walentynki

Okej, małe oszustwo. Dziś będzie nie tylko o perfumach, ale w ogóle o zapachach na Walentynki. Ostatnio pytałam, jakie aromaty poprawiają Wam nastrój, a dzisiaj pytam, jak dla Was pachną Walentynki? To taki dzień, do którego sympatia lub antypatia powoduje właściwie polityczne konflikty, ja jednak mimo lat walentynkowej posuchy, nadal uważam, że to całkiem miłe dostać specjalny, wyjątkowy prezencik w tym dniu, czy też co najważniejsze: okazywać sobie jeszcze więcej czułości niż zwykle (chociaż ja akurat na co dzień na to nie narzekam!:) )

Tak więc zaczynamy! Początek klasyczny, czyli jakie perfumy wybiorę: waham się między dwoma zapachami:
NUMER 1 NuBe Helium – pamiętacie moją ukochaną szarlotkę od Hermes? Jeśli nie, to klikajcie w linka, a jeśli tak i Wam się spodobało, to śmiało możecie się wybrać po swój flakonik Helium, który jest bardzo do Ambre Narguile podobny, chociaż może nie jest tak intensywny jak hermesowskie (czyżbym stworzyła nowe słowo?) ciacho. Trwałość świetna, 12 godzin bez poprawiania. Cały czas przyjemnie dawał o sobie znać, chociaż pod koniec trzymał się już bardzo blisko skóry, ale no cóż – w końcu myślimy tu o perfumach na Walentynki! ;)

The video cannot be shown at the moment. Please try again later.

NUMER 2 Serge Lutens Sa Majeste La Rose – och wiem, że to istne szaleństwo, ale po prostu Lutens to dla mnie hit… jakkolwiek nie do wszystkich jego kreacji pałam wielką miłością, tak La Fille de Berlin (tak, wiem, nudna jestem!) to moje absolutnie ulubione perfumy, a Sa Majeste są zaraz za nimi. Coś pięknego, coś nieoczywistego, coś intrygującego, zaskakującego, uwodzicielskiego. Och! Po prostu zapach dla prawdziwej kobiety! Nie przepadam za tym najpierwszym początkiem, ale później jest już tylko lepiej. Szczerze przyznam, że otwarcie tych perfum może się nie podobać, bo jest trochę dziwne, bardzo starodawne, jakby aromat był zamknięty przez lata w fiolce i nagle został uwolniony. Po przejściu przez kilka pierwszych minut, zostajemy z pięknym kwiatowym zapachem, w którym tytułową bohaterką jest róża, ale jednak znowu, jak to u Lutensa bywa, nie jest podana tak po prostu. Recenzja pojawi się niebawem, więc już kończę ten wywód :).

petit prince

Co do zapachów męskich: mój Książę, chyba będzie pachnieć Amouage Reflection, bo ostatnio bardzo przypadł mu do gustu (mi też! Nawet bardziej niż Reflection Woman!

A czym tak w ogóle pachną dla mnie Walentynki? Dla mnie zdecydowanie kawą z bitą śmietaną i cynamonem. A miłość pachnie dla mnie połączeniem czekoladowych ciastek, karmelu i frezji. Ja swoje frezje z karmelem znalazłam, a Wam serdecznie życzę tego samego! :)

1Comment
  • Marta F.
    Posted at 16:13h, 08 marca Odpowiedz

    Moim zdaniem Walentynki pachną jednak zazwyczaj zimą. W tym roku zrobiły taką niespodzianke i było inaczej. Generalnie tę zimę trzeba ocieplać, a w tym roku wybrałam na ten dzień zimnego Bachmakova. Pozdrawiam! :)

Post A Comment

KOCHASZ PERFUMY? DOŁĄCZ!
Dowiedz się pierwszy o ekskluzywnych promocjach na perfumy dla czytelników bloga
Zero spamu. 2 wartościowe e-maile w miesiącu.
kelly
HERMES KELLY CALECHE

Close