Serge Lutens

SERGE LUTENS SA MAJESTE LA ROSE

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr

Już jakiś czas temu zawitało do nas piękne słońce i całkiem wysokie tempertury, a dzisiaj mój samochodzik został ubrany w letnie opony, tak więc sezon wiosna-lato 2014 uważam za otwarty! Mam nadzieję, że też cieszycie się wspaniałą pogodą i tym niezrównanym zapachem wiosny :). Próbując choć trochę dorównać tej jakże aromatycznej porze roku, testowałam ostatnio kolejny z kolekcji zapachów Serge Lutens, a tym razem był to królewski, uwodzicielski, zniewajalący Sa Majeste la Rose.

Jak już pewnie zdążyliście zauważyć, jestem wielką fanką perfum, które serwuje nam Lutens. Eleganckie, pełne szyku i kobiecego wdzięku zapachy. Niby proste i nieskomplikowane, a kryją w sobie tyle głębi! Sa Majeste la Rose to oda do królowej kwiatów. Wiem, wiem, większość z Was pomyśli, że to kolejne banalnie różane perfumy. Ale nie… Ci, którzy znają kreacje od Serge Lutens dobrze wiedzą, że na bazie znanych składników tworzone tam są zapachy zupełnie wyjątkowe. I tak jest również w tym wypadku.

serge_lutens_majeste_la_rose-325x325

Ciepły aromat róży opleciony jest ostrą wyrazistą goździkową nitką, która „podkręca atmosferę” :) daje się też wyczuć miód. Nie wiem czy lubicie zapach miodu – ja szczerze mówiąc nie przepadam, ale tutaj akurat jest on na tyle delikatny, że nie przeszkadza, a jedynie nadaje dodatkowego słodkawego odcienia. Intensywny, kobiecy, wyrafinowany. Klasyczny i ponadczasowy, ale jednak z pieprzykiem. Utrzymuje się spokojnie 8-9 godzin i nie traci na wyrazistości. Poszczególne nuty przechodzą w siebie dosyć gładko, a nad wszystkim stale dominuje Jej Wysokość, która przybiera coraz to inne odcienie. Myślę, że jak na perfumy niszowe, jest to dosyć uniwersalny zapach, więc zachęcam do testów! :) Ja dorzucam do mojego koszyczka z karteczką „wróć koniecznie!”

Koncertowała m.in. w Mediolanie, Sztokholmie i Sankt Petersburgu. Nie ma dla niej znaczenia, czy perfumy mają niszową etykietkę, czy zupełnie komercyjną. Mają po prostu rzucać na kolana! Kasia gra na altówce. Nie wiesz, co to takiego? Kasia wie, zapytaj ją.



4 Comments

  1. Piękna recenzja, ale Serge Lutens to dla mnie zapachy nie do noszenia na co dzień. Za dużo w nich perfumiarskiego ego, a za mało zwykłego uroku i przyjemności noszenia. Mówię Lutensom tak, ale tylko na wieczór, do pracy wolę coś bardziej eleganckiego. Pozdrawiam :)

    • Jak dla mnie są właśnie takie „spektakularne” i nadają codzienności blasku, więc zakładam je chętnie i do pracy i na wieczór, zdecydowanie moja ulubiona marka! :)

  2. Uwielbiam zapach miodu! Ostatnio wyczułam go w Sisley Soir de Lune, ale również Chergui Lutensa kryje w sobie zapach prawdziwego miodu. Te perfumy, o których piszesz z pewnością przypadłyby mi do gustu. Tym bardziej, że to Lutens – którego zapachy kocham. Ja doczepiam karteczkę „przetestuj koniecznie!” :)

    • Dzisiaj jak słodzilam herbatę to taka refleksja mnie naszła jak dużo jest odmian słodkiego zapachu i to takich wzbudzających we mnie skrajne emocje, bo jakkolwiek za aromatem miodu nie przepadam, ale przeżyję, to już na przykład zapach cukru przyprawia mnie o mdłości… Ach te pachnidła! ;)

Write A Comment

Już jest! :)
Już jest! Zestawienie najlepszych promocji w perfumeriach internetowych.
KOCHASZ PERFUMY? DOŁĄCZ!
Dowiedz się pierwszy o ekskluzywnych promocjach na perfumy dla czytelników bloga
Zero spamu. 2 wartościowe e-maile w miesiącu.

Perumy do -75%

Kod rabatowy:
PL5OPINIE
Sprawdź aktualne promocje na Notino