SERGE LUTENS SA MAJESTE LA ROSE

Już jakiś czas temu zawitało do nas piękne słońce i całkiem wysokie tempertury, a dzisiaj mój samochodzik został ubrany w letnie opony, tak więc sezon wiosna-lato 2014 uważam za otwarty! Mam nadzieję, że też cieszycie się wspaniałą pogodą i tym niezrównanym zapachem wiosny :). Próbując choć trochę dorównać tej jakże aromatycznej porze roku, testowałam ostatnio kolejny z kolekcji zapachów Serge Lutens, a tym razem był to królewski, uwodzicielski, zniewajalący Sa Majeste la Rose.

Jak już pewnie zdążyliście zauważyć, jestem wielką fanką perfum, które serwuje nam Lutens. Eleganckie, pełne szyku i kobiecego wdzięku zapachy. Niby proste i nieskomplikowane, a kryją w sobie tyle głębi! Sa Majeste la Rose to oda do królowej kwiatów. Wiem, wiem, większość z Was pomyśli, że to kolejne banalnie różane perfumy. Ale nie… Ci, którzy znają kreacje od Serge Lutens dobrze wiedzą, że na bazie znanych składników tworzone tam są zapachy zupełnie wyjątkowe. I tak jest również w tym wypadku.

serge_lutens_majeste_la_rose-325x325

Ciepły aromat róży opleciony jest ostrą wyrazistą goździkową nitką, która “podkręca atmosferę” :) daje się też wyczuć miód. Nie wiem czy lubicie zapach miodu – ja szczerze mówiąc nie przepadam, ale tutaj akurat jest on na tyle delikatny, że nie przeszkadza, a jedynie nadaje dodatkowego słodkawego odcienia. Intensywny, kobiecy, wyrafinowany. Klasyczny i ponadczasowy, ale jednak z pieprzykiem. Utrzymuje się spokojnie 8-9 godzin i nie traci na wyrazistości. Poszczególne nuty przechodzą w siebie dosyć gładko, a nad wszystkim stale dominuje Jej Wysokość, która przybiera coraz to inne odcienie. Myślę, że jak na perfumy niszowe, jest to dosyć uniwersalny zapach, więc zachęcam do testów! :) Ja dorzucam do mojego koszyczka z karteczką “wróć koniecznie!”

4 Komentarze
  1. Uwielbiam zapach miodu! Ostatnio wyczułam go w Sisley Soir de Lune, ale również Chergui Lutensa kryje w sobie zapach prawdziwego miodu. Te perfumy, o których piszesz z pewnością przypadłyby mi do gustu. Tym bardziej, że to Lutens – którego zapachy kocham. Ja doczepiam karteczkę “przetestuj koniecznie!” :)

    • Dzisiaj jak słodzilam herbatę to taka refleksja mnie naszła jak dużo jest odmian słodkiego zapachu i to takich wzbudzających we mnie skrajne emocje, bo jakkolwiek za aromatem miodu nie przepadam, ale przeżyję, to już na przykład zapach cukru przyprawia mnie o mdłości… Ach te pachnidła! ;)

  2. Piękna recenzja, ale Serge Lutens to dla mnie zapachy nie do noszenia na co dzień. Za dużo w nich perfumiarskiego ego, a za mało zwykłego uroku i przyjemności noszenia. Mówię Lutensom tak, ale tylko na wieczór, do pracy wolę coś bardziej eleganckiego. Pozdrawiam :)

    Dodaj Odpowiedź

    Logo
    Enable registration in settings - general