Blog o perfumach

Witamy na blogu o perfumach! Od 2012 roku wąchamy dzielimy się tym z Wami! 

ISABEY LA ROUTE D’EMERAUDE

Przy śniadaniowej cynamonce mam dla Was kilka słów o perfumach z cynamonem w tle. La Route d’Emeraud to perfumy stworzone przez Julien’a Viard’a w roku 1924, a w roku 2012 reedytowane.  Piękne opakowanie inspirowane jest dalekim wschodem, podobnie jak zapach – kuszący, odurzający, ale przy tym wytworny i elegancki.   W głowie zapachu umieszczono bergamotkę, olejek różany i cynamon. Serce to jaśmin wielkolistny, absolut z marokańskiego jaśminu, tuberoza i kwiat pomarańczy. Z kolei baza finiszuje perfumy ciepłymi nutami ambry, wanilii, piżma i benzoesu. La Route d’Emeraud utrzymały się na mnie ok. 4 godziny, potem pozostawiły na skórze delikatną mgiełkę wyczuwalną jedynie z bardzo bliskiej odległości.

Czytaj opinię »

OLFACTIVE STUDIO Flash Back

Miał być unisex, ale po drodze gdzieś zboczył na alejkę męskości. Dzisiaj o Flash Back Olfactive Studio. Bardzo podoba mi się koncepcja marki. Twórcy postanowili stworzyć zapachy inspirowane ich własnymi przeżyciami, interesującymi wspomnieniami i poprosili fotografów żeby uwiecznili te zapachy na zdjęciach. Każdy z nich miał pokazać ten sam temat, przy użyciu nosa i zdjęcia.  Co z tego wyszło? Na początek zieleń Tak właśnie! Ostatnio kolega zapytał mnie jaki zapach poleciłabym mu na wiosenne dni, ja odpowiedziałam, że uwielbiam zapach trawy i najchętniej wytarzałabym się w kupce świeżo skoszonej i chodziła tak na zajęcia:) Uwielbiam ten zapach. Jest świeży, lekko cytrusowy, może trochę przypomina zapach

Czytaj opinię »

BOND no.9 CENTRAL PARK

Notka ta, będzie o najbardziej znanym parku, znajdującym się w jednym z największych i najludniejszych miejsc na ziemi. Miasto to charakteryzuje się tym, że wszystko w nim jest musi być „NAJ”. Dzięki zaproszeniu marki Bond no.9 mam przyjemność udać się na wyprawę po największej zielonej przestrzeni Nowego Jorku – Central Parku.

Czytaj opinię »

NuBe Lithium

NuBe. Jedna kolekcja, pięć zapachów, pięć pierwiastków chemicznych. Każdy zapach odzwierciedla wyobrażenie kreatora o początkach wszechświata i zjawiskach chemicznych towarzyszących Wielkiemu Wybuchowi. Ja, na sam koniec zostawiłam sobie Lithium czyli mocne uderzenie w moje nozdrza. Trudne zadanie zostało postawione przed Nicolasem Bonneville. Przedstawić lit. Jest to przecież metal, wprawdzie najlżejszy ze wszystkich ale jednak, kojarzący się z zimnem, surowością i prostotą. Jak zatem Nicolas skomponował Lithium? Gorący metal Postanowił przełamać ten stereotyp metalu i pokazał jego ciepłą stronę. Pokazał wibrujący, nieco dziwny zapach, który przepełniony jest ogniem. Dla mnie, w pierwszym zawąchaniu, wyraźnie czuć różę. Ale nie jest to taka typowa, słodka róża tylko taka

Czytaj opinię »

Histoires de Parfums Ambre 114

To będzie notka o wydzielinach, kaszalotach, o składniku, bez którego sztuka perfumeryjna straciłaby swą ważną część, ale także o pięknym zapachu, od którego od kilku dni nie mogę się uwolnić. Znów mam przyjemność gościć u Geralda Ghislain, by tym razem obcować z Histoires de Parfums Ambre 114.

Czytaj opinię »

SERGE LUTENS – LA FILLE DE BERLIN

Siedzę przed laptopkiem i piszę o perfumach, które mają kolor identyczny, jak malinowa herbata, którą mam w kubku. La Fille de Berlin od Serge Lutens to nie tylko piękny zapach, ale i niesamowity kolor – nigdy jeszcze nie widziałam perfum, które byłyby ciemnoróżowe!   Dziewczyna z Berlina Tak właściwie to ja po części też czuję się dziewczyną z Berlina, jakiś czas spędziłam w tym niezwykłym mieście. Jest ono świadkiem historii, swoistym pomnikiem czynów wspaniałych i takich, o których nikt wolałby nie pamiętać. Są takie miejsca na Ziemi, gdzie czuję się kroki ludzi, którzy byli tu przed nami. Macie tak? Ja czułam to chociażby w Wiedniu

Czytaj opinię »

CREED Aventus

Spoglądam na flakon. Przypomina nieco piersiówkę (dzięki stylowej skórzanej obwolucie) zwieńczoną buńczuczną rogatywką, czy też cylindrem. A może to dziób okrętu z rozwiniętym żaglem? Srebrny

Czytaj opinię »

Piękno brzydoty

W „Książce twarzy” Marek Bieńczyk w ten sposób opisuje swój pierwszy kontakt z Angelem Thierry’ego Muglera: „W każdym domu towarowym, w każdej perfumerii piętrzył się

Czytaj opinię »
Logo
Enable registration in settings - general