Serge Lutens

SERGE LUTENS – LA FILLE DE BERLIN

Siedzę przed laptopkiem i piszę o perfumach, które mają kolor identyczny, jak malinowa herbata, którą mam w kubku. La Fille de Berlin od Serge Lutens to nie tylko piękny zapach, ale i niesamowity kolor – nigdy jeszcze nie widziałam perfum, które byłyby ciemnoróżowe!

 

Dziewczyna z Berlina

Tak właściwie to ja po części też czuję się dziewczyną z Berlina, jakiś czas spędziłam w tym niezwykłym mieście. Jest ono świadkiem historii, swoistym pomnikiem czynów wspaniałych i takich, o których nikt wolałby nie pamiętać. Są takie miejsca na Ziemi, gdzie czuję się kroki ludzi, którzy byli tu przed nami. Macie tak? Ja czułam to chociażby w Wiedniu i właśnie w Berlinie. Pomijając całe historyczne zaplecze miasta, jest ono nowoczesną metropolią, tętniącą życiem, mieszaniną przeróżnych kultur, języków, kolorów. Jakież więc są perfumy mające portretować Dziewczynę z Berlina? Serge Lutens postawił na połączenie róży i pieprzu. Wyczuć można wyraźnie również cytrusowe nuty, ja od siebie dodam jeszcze jakieś pudrowe przebłyski malinowo-wiśniowe. Trwałość na mnie – z ręką na sercu 6 godzin wyraźnie je czułam, później robią się delikatniejsze.

 

 

Serge Lutens, który powinien być Chanel

Czemu tak? Jak tylko powąchałam pierwszy raz La Fille de Berlin to przyszło mi to na myśl. Jakoś te perfumy nie pasują mi do Serge Lutens, różnią się od innych jego zapachów. Może mają jakieś ciepło z  A la Nuit, ale jednak dla mojego nosa są z innej rodziny :). Według mnie idealnie pasowałyby właśnie do Chanel. Są paryskie (berlinianka z francuskimi korzeniami?), ciepłe, letnie, w klimacie Montmartre. Zdecydowanie sama wybrałabym ten zapach na popołudniowy spacer do parku, albo wyjście do kawiarni, akurat na nadchodzący długi weekend :). Świetnie wpasowałby się w przyjemną wieczorną temperaturę, błogą majową atmosferę i wesołe rozmowy. Lekki klimat retro przywołuje na myśl torebki zapinane na bigiel i sukienki z frędzlami rodem z międzywojennych przyjęć. Kolejne perfumy, które wędrują do koszyczka z zapachami, do których grzech nie wrócić.

 

 

Fur Damen und Herren

Serge Lutens opatrzył je etykietką uniseks. Szczerze mówiąc sama nie wiem, czy to tak do końca… Chociaż w sumie – na mężczyźnie nabiorą innego charakteru, myślę, że trochę bardziej mogą się uwydatnić te ostrzejsze nuty. Tak czy siak dominować będzie róża, ale tak piękna, że nikt nie pożałuje wyboru. (ostatnio ciągle testuję różane perfumy, hm!)  La Fille de Berlin są z pewnością bardzo uniwersalne, jeśli chodzi o zastosowanie. Nadadzą się i na co dzień i od święta, zarówno na cieplejsze dni, jak i na te, których w Polsce mamy więcej… Bez żadnych ograniczeń wiekowych – piękno nie zna granic, piękne zapachy też nie! ;) Na pewno polecam dla pań, a panów zapraszam i zachęcam do testowania!

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply
    Rafał
    6 czerwca 2016 at 13:12

    Niezdecydowanym Panom polecam – stosuję i na początku róża dominuje, ale kiedy do głosu dochodzi pieprz i wchodzi z kwiatem w mariaż, wychodzi coś pięknego, z pewnością nie-niemęskiego.

  • Leave a Reply

    KOCHASZ PERFUMY? DOŁĄCZ!
    Dowiedz się pierwszy o ekskluzywnych promocjach na perfumy dla czytelników bloga
    Zero spamu. 2 wartościowe e-maile w miesiącu.
    SERGE LUTENS A la nuit

    Close