Amouage

AMOUAGE Opus VI

zapchany-regal-z-ksiazkami

Perfumiarze bardzo lubią przedstawiać swoje dzieła w formie tomów. Już raz wprowadziłam Was i siebie w taką bibliotekę, po której po dziś dzień, często sobie chodzę.  Tym razem w poszukiwaniu aromatów zapędziłam się do księgozbioru Amouage.

Amouage Opus The Library Collection to katalog zapachów, które mają tworzyć jedność, przy czym każda z ksiąg, ma opowiadać inną historię. Zestawienie to, jest uniwersalne, ponadczasowe i trwałe. Wszystkie z woluminów Opus odnoszą się do przeżyć, emocji, doświadczeń bliskich ludziom. To opowieści dla każdego z nas i o każdym z nas. Nie ma tu wyjątków – to zestaw typu unisex.

Dzieło ponadczasowe

Opus po łacinie oznacza dzieło. Najczęściej pojęcie to, odnosimy do muzycznego utworu jednego kompozytora, które jest uporządkowane chronologicznie. Kompozycji powinno słuchać się od początku do końca. Cóż, nigdy nie byłam posłuszna! Moją muzyczno-zapachową przygodę zaczęłam nie od początku, ale od końca, czyli od Opus VI.

Jakimi składnikami rozbrzmiewa Opus VI ?

Pierwsze nuty uderzają korzennikiem, pieprzem syczuańskim i kadzidłem. Rozpoczęcie jest intensywne. Zapach z każdą chwilą przebywania z nim, uspokaja się. Powoli zaczyna rozbrzmiewać drzewo sandałowe, czystek, paczula i one pozwalają w ciszy kontemplować i podziwiać ich wszystkie akordy.  Opus VI na mnie utrzymuje się dość krótko, bo już po kilku godzinach wygasł i zanikł.

Opis a wrażenie

Marka Amouage opisuje ten zapach, jako etiudę na temat miłości romantycznej, a zwłaszcza jej pamięci. Tak jak w poprzedniej notce, nie zgodziłam się częściowo, tak w tej, nie mogę się w zupełności zgodzić z tą adnotacją. Zapachy miłości romantycznej, a tym bardziej pamięci o niej, to dla mnie, zdecydowanie inne kompozycje. Opus VI na początku (intensywnym) przywołuje ból po rozstaniu oraz nasze wyrzuty w stylu „jak mogłam/mogłem być, aż tak głupia/głupi”. Następnie zapach łagodnieje. W tym brzemieniu jest już bardzo spokojnie. Występuje pogodzenie się z sytuacją oraz przygotowanie na nowy związek.

Komu spodoba się Opus VI z biblioteki Amouage ?

Moim zdaniem, nuty te zdecydowanie lepiej prezentowałyby się na mężczyznach, niż kobietach. Przez czas testu miałam nieodparte wrażenie, że Opus VI nie zsynchronizował się ze z melodią mojej skóry i przez to, nie za dobrze rozbrzmiewa na mnie.

Nie są to dźwięki, które mi do końca odpowiadają. Bardziej podoba mi się za to poświata, którą pozostawił po sobie na moich ubraniach czy poduszce. Melodia Amouage Opus VI, oprócz mocnego wejścia, jest bardzo harmonijna. Całość działa na mnie bardzo wyciszająco i uspokajająco, mimo tego, że nie są to moje klimaty zapachowe.

Kiedy słuchać Amouage Opus VI?

Opus VI jest idealny, kiedy chcemy się zatrzymać, wyciszyć i pomyśleć o różnych ważnych sprawach. Na pewno poleciłabym go tym osobom, które potrzebują trochę równowagi. Nada się również i dla tych, którzy chcą utrzymać stan spokoju.

Użyłabym go także na ważnym biznesowym spotkaniu. Dodałyby mi powagi, ukazał moją pozycję oraz podkreśliłby moje kompetencje przed kontrahentem. Na pewno rozładowałyby napięcie podczas zażartych negocjacji.

Zdecydowanie to nie jest mój zapach. Mogłabym go używać do perfumowania ubrań i pościeli, ale niekoniecznie siebie. Pomimo nietrafionych melodii, nadal mam zamiar spacerować między tomami biblioteki Amouage, aż trafię na pozycję, która mnie zaciekawi, urzeknie i do której będę powracała.

 A Wy, co sądzicie na temat VI części Opus’a?

You Might Also Like

3 Comments

  • Reply
    GROSSMITH Saffron Rose : Blog Opinie Perfumy - Blog o niezwykłych perfumach
    22 maja 2013 at 16:49

    […] zdziwieniem było dla mnie, gdy pod koniec trwania Saffron Rose zaczął być podobny do Amouage Opus VI. Jednak to, co w Opusie VI górowało tu jest wyciszone i staje się tłem dla reszty […]

  • Reply
    mikony
    28 września 2013 at 18:38

    A ja lubię i przepadam za 6! To zdecydowanie mój faworyt jeśli chodzi o Opusy. Jednak ostatnio musiałam ograniczyć jego używanie bo falkon mi się skończył. Czas sprezentować sobie nowy.

  • Reply
    Zuzaz
    29 września 2013 at 16:19

    Szóstka jest spoko, ale jak dla mnie Opus VII go przebija. To jakby VI, tylko jeszcze bardziej intensywny.

  • Leave a Reply

    KOCHASZ PERFUMY? DOŁĄCZ!
    Dowiedz się pierwszy o ekskluzywnych promocjach na perfumy dla czytelników bloga
    Zero spamu. 2 wartościowe e-maile w miesiącu.
    Madama-Butterfly-logo
    AMOUAGE Honour Woman

    Close